piątek, 23 maja 2008

...

Jak bardzo wiele mamy lat
pod tą leszczyną. Pod tą leszczyną.
Ciągłością umęczony świat
i czyją winą? Czyją winą?

Tak w siebie zapatrzeni przekraczamy nas.
Daleko za odległość. Za odległość.
Oczom widocznie nadszedł już czas
by dojrzeć świata część zaległą.

Zobaczył nam się nagle świat:
ja Ciebie widzę a Ty mnie.
Och jak niewiele mamy lat:
jak krótka bajka w długim śnie.






Pieprzony Księciu z Bajki! Tak cholernie tęsknię... Szkoda tylko, że nigdy nie powiem Ci tego wprost.

środa, 21 maja 2008

Welcome in Hell...

Tak więc wielki powrót. Mam internet, po tych 7 cholernych miesiącach. Ale wróciłam też do smutnej rzeczywistości po dwóch latach. Sporo się też zmieniło. Tak, ja też. Chciałam zacząć od nowa, zupełnie. Doszłam jednak do wniosku, że coś musi pozostać takie samo.

Czego mi brakuje? Beztroskości i poczucia bezpieczeństwa. Chciałabym móc po prostu wrócić do domu i niczym się nie przejmować. Skupić się na szkole, ZHP. I na przygotowaniach do tych cudnych, cudnych Mazur.

Nieważne.

Dwa lata - czy przez ten czas człowiek może się zmienić, ale tak zupełnie, zupełnie? Czy przez te 2 lata (długie, krótkie?) można zapomnieć o wszystkim? Czy można wybaczyć?
Jedno jest pewne: po dwóch latach pozostaje to samo wachanie - co najpierw? Chować noże, uciekać, dzwonić? Ten dylemat pozostaje na zawsze. Tylko, że kiedyś skończą się łzy.


Tu powinno być moje pierwsze wspólne zdjęcie z Kaapi. No, ale nie wyszło.


-Monisiu, nie masz maryśki może trochę?

No, to jak?
Hurra, hurra, maturra.

piątek, 9 maja 2008

Siedem dni.

Właściwie to sześć. Tylko jeszcze nie wiem do czego. Na pewno będzie to coś innego- pytaniem jest czy będzie to horror czy nowe lepsze życie? Ciekawe, ujmujące, interesujące i jeszcze jakieś inne mądre słowo.

Tak, wiem. Wiem, że to nie mądre żyć dwa razy, na dwa różne sposoby. Ale tęsknię za tym, szalenie. Z innej strony to lepiej, że jestem tylko raz. Tylko tu i teraz. Ale... kiedyś nie wytrzymam.
Myślałam, dużo, dużo. Doszłam do wniosku, że nie mogę tak dłużej. To jest męczące dla mnie i uciążliwe dla innych. Powinnam z tym skończyć. Ale... To jest takie miłe, kiedy ktoś troszczy się o Ciebie. Nawet, jeśli jest tak daleko. Będzie mi tego bardzo brakować, bardzo.
A izolacja miała trwać od listopada. Nie wyszło? Prawie.

Wciąż oglądam zdjęcia. Dużo, dużo zdjęć. Chcę zobaczyć choć jedno, które mnie zaboli. Zaboli tak bardzo, że przestanę o tym myśleć. Najbardziej chciałabym zobaczyć nasze wspólne.



* Kaapi, kocham Cię, a nie mamy wspólnego zdjęcia! Ja mam zdjęcie nawet z emo-girl! Ale z Tobą nie! Tak być nie może, prawda?


Mazury, Mazury. Czkawa odwołana. Czekam więc na najwspanialsze, ostatnie dziecięce wakacje na Mazurach. Z Kaapi!