Tak więc wielki powrót. Mam internet, po tych 7 cholernych miesiącach. Ale wróciłam też do smutnej rzeczywistości po dwóch latach. Sporo się też zmieniło. Tak, ja też. Chciałam zacząć od nowa, zupełnie. Doszłam jednak do wniosku, że coś musi pozostać takie samo.
Czego mi brakuje? Beztroskości i poczucia bezpieczeństwa. Chciałabym móc po prostu wrócić do domu i niczym się nie przejmować. Skupić się na szkole, ZHP. I na przygotowaniach do tych cudnych, cudnych Mazur.
Nieważne.
Dwa lata - czy przez ten czas człowiek może się zmienić, ale tak zupełnie, zupełnie? Czy przez te 2 lata (długie, krótkie?) można zapomnieć o wszystkim? Czy można wybaczyć?
Jedno jest pewne: po dwóch latach pozostaje to samo wachanie - co najpierw? Chować noże, uciekać, dzwonić? Ten dylemat pozostaje na zawsze. Tylko, że kiedyś skończą się łzy.
Tu powinno być moje pierwsze wspólne zdjęcie z Kaapi. No, ale nie wyszło.
-Monisiu, nie masz maryśki może trochę?
No, to jak?
Hurra, hurra, maturra.
środa, 21 maja 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
nie mogę znaleźć tego zdjecia :( musimy zrobic sobie nowe ;>
jeszcze nie raz:D
Prześlij komentarz