poniedziałek, 7 stycznia 2008

Śnieg i heja

Pada śniej, pada śnieg i heja, 3,0 i do przodu.

To nic, że boli mnie głowa, tęsknię zajebiście i zepsuł mi się telefon.

Mam Kłapouchego i jest ok, średnia 3,0 - cienko, ale do przodu.

Dokumentacja najlepsza w Związku Drużyn i super. To nic, że kronika bez zdjęć. jest okej. 11 dzieciaków, szykuje się wręczenie chust, w lutym obietnica i nabór. Nabór, nabór, nabór. W przedszkolach. 1, 2, 3? Nie wiem. Zobaczymy, gdzie nas zechcą, zobaczymy, jak nam się zechce.

W piątek bal i dęs dęs dęs jak to mówi Kasia, balanga z Sylwią. Na trzeźwo, choć to ostatnio dziwne, ale damy radę i będziemy się bawiły lepiej niż wszyscy razem wzięci. Fryz i kiecka, Sylwi białe rajty i jedziem, jedziem panie Zdzisiu.


Martuś tęsknię!
Bardzo!
Warszawa wciąż aktualna?


O Wrocławiu nie marzę, Poznań, może Szczecin..., ale nie wiem. Nie wiem czego chcę i czy w ogólę chcę.