Pada śniej, pada śnieg i heja, 3,0 i do przodu.
To nic, że boli mnie głowa, tęsknię zajebiście i zepsuł mi się telefon.
Mam Kłapouchego i jest ok, średnia 3,0 - cienko, ale do przodu.
Dokumentacja najlepsza w Związku Drużyn i super. To nic, że kronika bez zdjęć. jest okej. 11 dzieciaków, szykuje się wręczenie chust, w lutym obietnica i nabór. Nabór, nabór, nabór. W przedszkolach. 1, 2, 3? Nie wiem. Zobaczymy, gdzie nas zechcą, zobaczymy, jak nam się zechce.
W piątek bal i dęs dęs dęs jak to mówi Kasia, balanga z Sylwią. Na trzeźwo, choć to ostatnio dziwne, ale damy radę i będziemy się bawiły lepiej niż wszyscy razem wzięci. Fryz i kiecka, Sylwi białe rajty i jedziem, jedziem panie Zdzisiu.
Martuś tęsknię!
Bardzo!
Warszawa wciąż aktualna?
O Wrocławiu nie marzę, Poznań, może Szczecin..., ale nie wiem. Nie wiem czego chcę i czy w ogólę chcę.
poniedziałek, 7 stycznia 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)